|
|
~
~book;
~archive;
~fav;
~agutek;
„Problematyka parawanu we współczesnym świecie” (Prawan, a sprawa polska.) środa, 18 lipica 2007 12:28:18 Stwierdziwszy, że przy tak ogromnym upale nie napiszę nic sensownego, oddałam się słodkiemu lenistwu w towarzystwie tony nadmorskiego piachu i nieodłącznego odtwarzacza mp3. Kiedy wreszcie skończyła się ostatnia naładowana bateria i stronnice w obu książkach, oddałam się wpatrywaniu w piach. Byłam nawet blisko powieszenia się na sznurówce, gdy zgubiłam sudoku, ale wtedy zawołano mnie na obiad. Odzyskałam więc chęć do życia i w takiej oto formie- całkowicie odmóżdżonej- śmiem się wypowiadać. Otóż- wnikliwie obserwując zachowanie napalonych turystów- stwierdzam, że pomimo rozebranych na plaży facetów z zapadniętymi klatami [bądź przeciwnie] i roznegliżowanych bab, którym tłuszcz wylewa się z każdego możliwego miejsca, brakuje tutaj atmosfery rozluźnienia. Słonko, piwko i te sprawy, a tu nic. Jedni wstydzą się bardziej, drudzy mniej, ale każdy strzeże swojego kawałka koca niczym cennej fortecy. Czteroosobowa rodzina kupuje trzy parawany, parasol i namiot, żeby przypadkiem NIKT ich nie podejrzał, a co gorsza, zabrał pół centymetra ich cennego piasku! Wyłącznie koloniści pozbawieni są odrobiny „plażowej prywatności”. Rozłożeni na ręcznikach muszą znosić przechodzących z każdej strony ludzi, którzy z każdą kolejną sekundą zasypują biedny ręcznik toną piachu. Dlatego też nigdy nie pojadę na kolonie nad morzem. Jak widzę ratownika, który pozwala wejść dzieciakom na 15 minut do kolan, ogarnia mnie obrzydzenie i od razu wskakuję do lodowatej wody. O, przy okazji. Na plaży setki ludzi, wszyscy otuleni w te swoje parawany, parasole, leżaczki, namiociki, materace, szpadelki, wiaderka, chustki, czapeczki itd., a w wodzie... może ze dwadzieścia osób. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy nie nadpływa jakiś rekin, czy coś... 1. Nie daj Boże, ktoś nam ukradnie koc! 2. Ojej, jaka zimna ta woda... 3. A w * nazwa dowolnej miejscowości* woda jest o wiele czystsza! 4. Koloniści! Jaka szkoda, że zajmują całe miejsce i nawet nie można się wykąpać... 5. Jaki gorący piasek! 6. Makijaż mi się rozmaże. Masz może wodoodporny tusz? Tak bardzo pragniemy spędzić wymarzony urlop odkładając na niego cały rok, że- będąc już na wyjeździe- izolujemy się od reszty i z minami panów świata wżeramy kolejne gofry z bitą śmietaną. [Szczerze powiedziawszy- zjadałam dwa albo trzy lody włoskie [amerykańskie, tfu!], po czym stwierdziłam, że zdecydowanie wolę zjeść dziennie pięć lodów na patyku niż jednego włoskiego za tą samą cenę. Jak pomyślałam, tak zrobiłam!] Nie przeczę, też jestem- w pewnym sensie- wyznawcą zasady parawanu. Ale nie przesadzajmy, jeden w zupełności wystarczy. [Mm, jeśli ktoś nie zauważył (albo ja nie umiałam tego przekazać) parawan ma drugie dno]. Z lekką nutką przekory, Wasz żarłoczny Agutek. To powiedziawszy, dorzucę jeszcze porcję zdjęć. Agutek- czĹowiek z odchyĹami Dodaj komentarz 0 komentarzy |
![]() |